Wiosna, czyli sezon NAPARzania!
Kwiecień to najlepszy czas na zbiory łąkowo-leśnych darów natury, suszenie, utlenianie i zamykanie w słojach na kolejne miesiące. W miesiącu kwitnienia króluje u mnie forsycja, maj stoi pod hasłem świerka, jarząbu, bzu lilaka, pokrzywy, liści maliny i czyśćca, a w czerwcu przyjdzie pora na zbiory liści lipy i czeremchy, kwiatostanów dziurawca i krwawnika.

Właściwości każdego z ziółek ze zdjęcia. Wiosenne naparzanki z:
– KWIATU BZU LILAKA – na odporność i wspomaganie wątroby;
– LIŚCI MALINY – mają działanie przeciwgoraczkowe i napotne;
– LIŚCI CZYŚĆCA LEŚNEGO – na odtruwanie i oczyszczanie z toksyn;
– IGIEŁ I PĘDÓW ŚWIERKA – na odporność i jako źródło witaminy C;
– LIŚCI POKRZYWY – na wspomaganie odporności, przyspieszenie metabolizmu i lepsze trawienie;
– KWIATÓW JARZĄBU – działają przeciwzapalnie, przeciwutleniająco i moczopędnie.
A TO NIESPODZIANKA!
Jednak moim tegorocznym odkryciem (przez lata byłam przekonana, że jest niepijalna) i absolutnym hitem wizualnym jest DĄBRÓWKA ROZŁOGOWA, która smakuje raczej mocno goryczkowato, ale ten kolor… Więc jeśli chcecie pobawić się w wiedźmy i wiedźminów, i zaskoczyć bliskich czymś nietuzinkowym, polecam ten magiczny napój. A że do sezonu bikini i slipkini coraz bliżej, może część z Was będzie w stanie zacisnąć zęby i oddać się „rozkoszom” popijania herbatki z dąbrówki, która przyspiesza i reguluje przemianę materii. Bo czego się nie robi dla urody.










