Kasztany, nie tylko z placu Pigalle

Czy zastanawiałyście/liście się kiedyś o co chodzi z tymi kasztanami? Jadalne czy niejadalne? Oto jest pytanie!

Kilka tygodni temu wróciłam ze słonecznej Hiszpanii z zapasem zebranych na tamtejszej wsi kasztanów jadalnych, czyli owoców drzewa z rodziny bukowatych (do tej samej rodziny należy np. buk czy dąb). Rodzący nadające się do spożycia owoce KASZTAN JADALNY, występuje naturalnie m.in. w południowo-wschodniej Europie, głównie na Bałkanach. I to z udziałem jego ciekawych w smaku i bogatych w białko, witaminy i minerały owoców, powstała ta niezwykła w smaku tarta (przepis poniżej).

Drugi, dobrze nam znany z parków i ogrodów, choć także obcy gatunek, to KASZTANOWIEC POSPOLITY, z rodziny mydleńcowatych. Nazwa nieprzypadkowa, bowiem drzewo to rodzi owoce zawierające trujące (spożywczo) dla nas saponiny, czyli naturalne związki pieniące o działaniu czyszczącym i odtłuszczającym, które są delikatne dla skóry i tkanin. Do tego zawierają także szereg innych, cennych dla naszego ciała składników, działających przeciwzapalnie, przeciwobrzękowo i antybakteryjnie. Przepis na domowy płyn do prania również znajdziecie poniżej.

Tu warto podkreślić, że są to DWA RÓŻNE gatunki i łączy je tyle, że są drzewami, a ich owoce z uwagi na podobieństwo, nazywane są tak samo. Może więc w ramach rozróżnienia, warto byłoby rozważyć nazywanie owoców tego drugiego – kasztanowcami, kasztaniakami albo kasztalotami? Tak czy siak, bardzo zachęcam Was do podejmowania prób rozmaitych na obu gagatkach, bo podobnie jak z żołędziami, choć to wymagający proces, to daje wiele satysfakcji. No i efekt, szczególnie kulinarny, może Was mile zaskoczyć.

TARTA BARDZO JESIENNA – żołędziowo, kasztanowo-daktylowa 
–> w smaku ziemista, wielowarstwowa, niepowtarzalna!

KREM:

  • 300 g kasztanów jadalnych (częściowo można zastąpić orzechami nerkowca)
  • 200 g daktyli
  • 2 łyżki kakao
  • 1 łyżeczka cynamonu
  • szczypta soli
  • + dżem z czarnej porzeczki na spód tarty
  • + orzechy włoskie do dekoracji (opcjonalnie)

Obrane kasztany namocz w wodzie przez kilka godzin. Daktyle przelej wrzątkiem, by zmiękły. Odlej wodę z kasztanów i zblenduj je z daktylami, cynamonem, kakao i solą.

CIASTO:

  • 150 ml mąki żołędziowe
  • 150 ml mąki orkiszowej
  • 150 ml mąki pszennej
  • 100 g masła
  • 1 duże żółtko
  • 3 łyżki wody
  • 3 łyżki cukru pudru
  • 1 łyżeczka kakao

Z podanych składników zagnieć ciasto. W razie potrzeby, gdyby się nie kleiło, dodaj odrobinę wody. Wylep większością ciasta dno formy do tarty, a z pozostałej niewielkiej części wytnij paski do dekoracji. Spód tarty piecz przez 10 minut w temp. 190 st.C (góra-dół). Wyjmij z piekarnika, posmaruj dżemem z czarnej porzeczki, a na wierzch wyłóż krem kasztanowo-daktylowy i paski ciasta. Piecz przez dodatkowe 8-10 minut. Na wierzchu ułóż połówki orzechów włoskich (opcjonalnie).

Przepis inspirowany przepisem z książki „Smakowite Drzewa” Małgorzaty Kalemby-Drożdż.

PŁYN DO PRANIA Z OWOCÓW KASZTANOWCA:

Kilkanaście dojrzałych kasztanów pokrój na małe kawałki, a następnie zmiel w blenderze lub bardzo drobno posiekaj. Zagotuj 300 ml wody i dodaj do niej zmielone kasztany. Gotuj mieszankę przez 10 minut, a następnie przecedź płyn przez sitko. Ostudzony płyn przelej do butelki i używaj do prania zamiast kupnych detergentów (ok.szklanki płynu na porcję prania).

Płyn jest uniwersalny i można używać go do różnych tkanin i kolorów. Z doświadczenia mogę napisać, że przyjemnie odświeża i oczyszcza ubrania, choć z bardzo uporczywymi plamami nie radzi sobie zbyt dobrze.

Z owoców kasztanowca zrobić można także mydło, szampon czy prozdrowotną maść na problemy żylakowe, pękające naczynka czy opuchnięte nogi.

Udanych eksperymentów kosmetyczno-kulinarnych! 🙂