Marzec w Lesie
Czy już czas na przebudzenie?

Marzec w lesie nie przychodzi nagle. On powolutku się budzi. 🌿
Najpierw w powietrzu pojawia się zapach wilgotnej ziemi – ciężki, głęboki, jakby las właśnie wziął pierwszy oddech po długiej zimie. Śnieg ustąpił już jakiś czas temu, odsłaniając miękki mech i zeszłoroczne liście, które szeleszczą pod stopami jak ciche wspomnienia.
Między nimi nieśmiało pojawiają się pierwsze zwiastuny wiosny. Białe gwiazdy zawilców rozświetlają runo leśne, przebiśniegi kiwają głowami na chłodnym wietrze, a żółte podbiały łapią pierwsze promienie słońca. Gdzieś na skraju ścieżki pękają pąki leszczyny, a kotki wierzb stają się miękkie jak futerko.
LAS ZACZYNA ŚPIEWAĆ.
Najpierw pojedynczymi nutami – stukaniem dzięcioła w korę, jakby ktoś delikatnie pukał do drzwi wiosny. Potem coraz głośniej: rudzik ćwiczy swój srebrzysty śpiew, sikory rozmawiają między gałęziami, a wysoko nad drzewami można usłyszeć klangor powracających żurawi.
W ściółce coś się porusza. Mrówki znów przecierają swoje ścieżki. Z nory wychyla się ostrożny jeż, sprawdzając, czy świat już naprawdę się obudził. Na wilgotnych polanach pojawiają się pierwsze ślady saren.
Światło też jest inne. Dłuższe. Cieplejsze. Przesącza się przez jeszcze nagie gałęzie buków i dębów, malując na ziemi złote plamy.
Marzec w lesie to moment pomiędzy oddechami – kiedy zima jeszcze nie odeszła całkiem, ale w każdej kropli wody, w każdym pąku i w każdym ptasim śpiewie czuć już obietnicę rodzącego się na nowo życia.
Wystarczy się zatrzymać.
I posłuchać. 🌱













