Nie czas żałować róż, gdy płoną lasy…

To zdjęcie zostało zrobione 19 lat temu w peruwiańskiej części Amazonii. Dziś na pewno nie brałabym małego kajmana w ręce, z uwagi na szacunek do tego zwierzęcia i w trosce o jego samopoczucie, ale wtedy ten moment był dla mnie absolutnie magiczny. Ta nocna wyprawa małą drewnianą łódką po jeziorze ukrytym w sercu deszczowego lasu, pod niebem miliona gwiazd i przy akompaniamencie dudniącej mieszanki leśnych dźwięków, żyje w mojej głowie do dzisiaj. Dwa dni spacerów po ledwie wydeptanych ścieżkach i niekończące się zachwyty nad zielonym bogactwem tego miejsca na Ziemi, były dla 12-letniej mnie, jak najlepsza lekcja przyrody i wiedzy o leśnej społeczności w jednym. Nie wyobrażam sobie, by kolejne pokolenia nie miały szansy doświadczyć tego samego, bo lasy deszczowe zniknęłyby z powierzchni naszej planety. Ale…

Choć serce się kraje na myśl, że lasy Amazonii, Syberii, Afryki Środkowej (o czym mało kto wspomina ze względu na dużo mniej medialny charakter tej części świata) trawią pożary, to po raz kolejny mam wrażenie, że popadliśmy w jakiś chwilowy obłęd. Głosom oburzonych i rzucającym się na ratunek nie widać końca, szkoda jednak że tak późno pojawia się w nas refleksja nad kondycją Ziemi. Każdego dnia dokładamy swoją cegiełkę do pogorszenia stanu naszego najlepszego i jedynego domu, a jednorazowo podpisana petycja czy kliknięcię „Lubię to!“ pod kolejnym zdjęciem ukazującym skalę zniszczeń terenów objętych pożarami, niestety niewiele pomoże, jeśli nie będą za tym szły konkretne działania. Ten społeczny zryw, jak wiele innych w ostatnim czasie, nie jest niestety konsekwencją wnikliwej analizy sytuacji i rzeczywistego zainteresowania losami planety, ale chwilową fascynacją newsami, którymi karmią nas media (świadomie zresztą manipulując obrazami i faktami). Uważam, że warto wspierać kroki o zasięgu globalnym, świadomie interesować się losami całej Ziemi, ale od lat zachęcam przede wszystkim do zwrócenia uwagi na to, co dzieje się na poziomie lokalnym, tu i teraz, w moim własnym domu. Może zatem warto tę chwilową platoniczną miłość do oddalonych o tysiące kilometrów terenów zielonych, o których – bądźmy szczerzy- mamy nikłe pojęcie, przekuć w gorące i stałe uczucie do tego, co dostępne na wyciągnięcie ręki, czyli do naszych rodzimych lasów? One też wymagają naszej uwagi.

Na chwilę obecną lasy stanowią ok. 30% powierzchni Polski (tu dobra wiadomość – bo to o 10% więcej niż w 1946 roku i ta liczba wciąz rośnie), więc trudno przejść obok nich obojętnie. 80% z nich jest obecnie zagrożonych pożarami, a 90% tegorocznych pożarów powstało z winy człowieka (z czego 45% to celowe podpalenia <sic!>). Póki co nie palą się jeszcze na skalę ww. Amazonii czy środkowej Afryki, ale niewiele brakuje, by i je dotknęła fala niekontrolowanych pożarów.

Co warto zatem zrobić, by uchronić lasy przed tymi przykrymi konsekwencjami, a przy okazji wspomóc ich szczęśliwe i długoletnie życie?

1. Zakochaj się w lesie!

Tak, wiem, brzmi dziwnie, ale o nic tak nie dbamy, jak o to, co jest bliskie naszemu sercu. A miłość do lasu jest bardzo prosta i nie wymaga poświęceń. Las przyjmuje każdego z otwartymi ramionami. Szybko zauważysz, że częste wizyty w lesie będą nie tylko świetnym pomysłem na spędzenie weekendu czy nawet środowego popołudnia, ale i przyniosą wiele profitów Tobie i Twoim bliskim w zakresie zdrowia fizycznego i psychicznego. A stąd już niedaleka droga do stania się prawdziwym sojusznikiem najlepszego (zaraz po psie/kocie –> wybierz sam/a) przyjaciela człowieka. 😉

2. Bądź najlepszym gościem

Las wraz z mnóstwem zwierząt i roślin to wspaniały i otwarty gospodarz, jak więc okazujesz swój szacunek będąc u niego gościem? Myślę, że tych kilka zasad w zupełności wystarczy:

posprzątaj po sobie – niby oczywiste, ale z jakiegoś powodu zawsze znajduję w lesie torbę cudzych śmieci, nawet jeśli przemierzam tę samą trasę kilka razy w ciągu miesiąca. A że nie wszyscy niestety traktują tę prostą zasadę równie poważnie, gorąco namawiam, byś zawsze miał/a przy sobie worek, do którego możesz zebrać śmieci pozostawione przez innych. Jeśli wybierasz się do lasu z dziećmi, jestem przekonana, że z łatwością zachęcisz je do pomocy i to one w przyszłości będą pilnować sprzątania. A satysfakcja z uczynienia czegoś dobrego – gwarantowana. 🙂

rozpalaj ogień w miejscach do tego przeznaczonych – miło jest rozpalić ognisko czy grilla w przepięknej scenerii, z dala od innych ludzi, ale niestety dla lasu może to oznaczać tragiczne w skutkach konsekwencje. Może nam się wydawać, że mamy pełną kontrolę nad ogniem, ale przy obecnym stanie wysuszenia ściółki, każda iskra może być początkiem piekła. Przepisowe 100 metrów od granicy lasu powinno pozwolić na bezpieczne użytkowanie ognia, bez ryzyka podpalenia całego lasu (w którym ogień rozprzestrzenia się nawet do kilkudziesięciu kilometrów na godzinę!).

niedopałki papierosów zabierz ze sobą – nawet jeśli wydaje Ci się to obrzydliwą praktyką. Podobnie jak w przypadku ogniska, jedna iskra może być początkiem końca. No i co ma powiedzieć las, który oferuje Ci świeże powietrze, a Ty w zamian chuchasz mu śmierdzącym dymem?

przestrzegaj zakazów – zakaz wjazdu do lasu, jest chyba jednym z najczęściej lekceważonych przepisów. Przeważająca większość dróg leśnych (to z reguły te nieoznaczone znakami drogowymi) jest niedopuszczona do ruchu samochodowego. Jest wiele powodów, dla których powstał ten przepis i warto go uszanować, głównie w trosce o bezpieczeństwo lasu i własne. Warto posłuchać: https://www.youtube.com/watch?time_continue=258&v=BGoysrNABN4

Nawet kosztem wygody i konieczności przedreptania dodatkowego kilometra, dwóch – spacer po lesie może nam wyjść tylko na zdrowie.

3. REAGUJ – to chyba najważniejszy ze wszystkich punktów. Las choć piękny i potężny niestety nie poradzi sobie sam z bezmyślnością człowieka. Jeśli więc zaniepokoi Cię czyjeś zachowanie lub zauważysz coś co może zagrozić bezpieczeństwu lasu i jego mieszkańców [najmniejszy choćby ogień, dzikie wysypisko śmieci, podejrzanie zachowujące się dzikie zwierzęta (ryzyko wścieklizny!)] – zgłoś to leśniczemu. Od Twojej reakcji może zależeć dobro lasu i jego mieszkańców oraz innych ludzi. Spis leśniczych przypisanych do odwiedzanego przez Ciebie lasu, znajdziesz na stronie danego nadleśnictwa na www.lasy.gov.pl.

4. Czytaj, dociekaj, inspiruj się.

Jest wiele wspaniałych i arcyciekawych pozycji na temat życia leśnego, które pozwolą Ci docenić jego piękno i zapierającą w piersiach niezwykłość. Las żyje swoim życiem, prowadząc miliony cichych dialogów niesłyszalnych dla ludzkiego ucha. Jeśli przeczytasz choćby jedną z poniższych książek Petera Wohllebena, obiecuję Ci że kolejna wizyta w lesie nie będzie już taka sama.

– seria 3 książek: „Sekretne życie drzew“, „Duchowe życie zwierząt“, ‚Nieznane więzy natury“ , czy „Instrukcja obsługi lasu“

Polecam także materiały wizualne publikowane przez Lasy Państwowe. Profesjonalne, różnorodne i przygotowane z dużą dawką humoru, jak choćby świetny cykl filmów „Echa Leśne TV“ dostępnych na stronie: http://www.lasy.gov.pl/pl/wideo/echa-lesne-tv.

5. Przyłącz się do lokalnych akcji…

…lub sam/a ją zorganizuj! Na mojej stronie znajdziesz informacje o różnych, podejmowanych lokalnie, zielonych działaniach, jak wspólne sadzenie drzew, sprzątanie lasów czy bardziej nietypowych akcjach. Angażując się w regularne działania, nie tylko przyczynisz się do ożywienia czy odbudowy lokalnego ekosystemu leśnego, ale i miło spędzisz czas w towarzystwie innych, pozytywnie zakręconych osób, którym dobro lasów nie jest obojętne.

To co? Do dzieła?

Warto zacząć od punktu nr 1 i już dziś wybrać się do najbliższego lasu. A jeśli potrzebujesz dodatkowej motywacji i towarzystwa, daj mi znać. Czekam w Zdroisku k. Gorzowa Wlkp. Wspólne wyprawy do lasu mogą stać się naszą regularną praktyką, a ja z przyjemnością zdradzę Ci kilka leśnych sekretów, które ubarwią każdy spacer. Zapraszam! 🙂